Hej ! Wreszcie wróciłam po dłużej przerwie, która była spowodowana chorobą i nieszczęsnym zasilaczem do laptopa:/ . Na szczęście już czuję się super, no i zasilacz mam sprawny. Nos nie kapie, głowa nie boli i nie kaszle także sąsiedzi mnie nie słyszą :)
Co do choroby to najgorzej doskwierał mi wciąż zapchany nos, więc chcąc nie chcąc musiałam oddychać przez buźkę. No i wtedy zaczęła się draka. Moje usta wciąż pękały i rano budziłam się wręcz ze strupem na ustach. Wiadomo, używałam Carmexu na noc, ale za nim nie przepadam. Moim zdaniem szybko schodzi z moich ust, do tego mało przyjemnie jak dla mnie pachnie i mam uczucie drętwienia :/ Na szczęście przypadkiem znalazłam ratunek! Była nią kupiona wcześniej pomadka ochronna dla mojego narzeczonego. Jednak kiedy będąc w weekend u niego i nie mając niczego do ust " pożyczyłam" ( na wieczne oddanie ) właśnie tą pomadkę. Okazała się wspaniałym lekarstwem na moje usta:)
Oto ona :
Pomadka ochronna firmy Bell w wersji sportowej :)
Jest rewelacyjna. Pozostawia na ustach miłą warstewkę która na szczęście ani trochę się nie lepi ( nie przepadam za lepkimi produktami do ust ). Nie zostawia ona na ustach żadnego koloru. Opakowanie jest plastikowe. Jednak na tyle mocne, że na pewno nam się nie zgniecie w torebce, ani nie otworzy.
Oczywiście przy najbliższych zakupach zakupiłam kolejną pomadkę z tej firmy. Tym razem w wersji bardziej damskiej heh, czyli Frutti Lip Balm.
Różni się od swej poprzedniczki tylko tym, że posiada delikatnie owocowy zapach i ma pomarańczowe opakowanie. Po za tym jest idealna jak jej poprzedniczka. Uważam, że za tak niską cenę, czyli ok 2,50 w Biedronce jest idealna dla każdego !!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz